|
Archiwum
Zakładki:
Nasz profil na YouTube:
Nasza strona www:
ZNAJOMI
|
środa, 11 stycznia 2012
Kradziej.
Ta pani po lewej działa mi ostatnio na nerwy jeszcze bardziej niż zwykle w kwestii swoich zdolności zdobywania jedzenia.
Zaczynam podejrzewać, że im lepiej schowam jedzenie, tym ona ma większą frajdę jak mnie nie ma w domu.... Ale długo to nie trwało, bo dzisiaj podczas mojego pobytu na uczelni w tajemniczych okolicznościach zaginęło pół bochenka chleba i pół paczki słonecznika (niełuskanego!). Po moim powrocie do domu główna podejrzana zniknęła pod fotelem, a najcenniejszy świadek zdarzenia został oskarzony o współudział i odmówił składania zeznań, żeby się nie pogrążać... Ale jestem z siebie dumna, nie dałam się sprowokować i dalej żyjemy w zgodzie 8) W sumie gdyby mnie ktoś "odgórnie" odchudzał, chyba też nie byłabym dla niego miła... Biedne Włóczi!
PS. Manta 4,5 miesiąca po porodzie dostaje cieczkę... Obserwując dziwne humory Weny i jej jakieś takie wewnętrzne zestresowanie podejrzewam, że za miesiąc-dwa przyjdzie pora na nią. Mam nadzieję, ze wyrobi się przed wiosną, bo my chcemy friiiiizbiiii...
środa, 04 stycznia 2012
Święta, wieś i sylwestrowe agilitowanie :)
Troche było ciszy, ale w końcu udało nam się na 'chwilę' dłużej opuścić wstrętne miasto i porelaksować się na wsi :))) Święta jak to święta, minęły bardzo szybko i już dalej trzeba żyć normalnie.
Potem były foto-spacery! Pierwszy odbył się jeszcze wiosną... Część stada miała fziu bziu i niezłą zabawę: A druga część stada miała misję 8)
Tak, to jest to na co wygląda. Hondzia pasie pieski :P Pisałam o tym juz gdzies na początku Hondziakowych relacji. Muszę przyznać, że na początku naszych wspólnych spacerów mnie to bawiło, potem zaczęło strasznie irytować, aż zaczęło mnie irytowac tak bardzo, że odcięłam Hondę od tej rozrywki całkowicie. Tzn. jak rzucałam piłkę Mancie i Wenie to ona była przypięta/w domu, a jak były luzem to sobie razem chodziły bez pasienia ;-) Warto wspomnieć, że staffik mistrz zaczyna wracać do swojej przedciążowej formy!
Co do Wełny to ona przed ciążą była u szczytu swojej formy i teraz troche trudno mi się pogodzić z jej spadkiem ;( ale już w miarę schudła i chyba skończyła gubić włosy: Honda pięknie się komponowała z otoczeniem :)
Potem były dni jesienne, gdzie spacery zostały ograniczone, a potem nastała malownicza zima z przymrozkami :) Manta była zdecydowanie mniej zadowolona :P Był jeszcze spacer w oszronionym świecie o wschodzie słońca :)
Psy były niesamowicie zadowolone :)
A później były sylwestrowe zawody agility. Niestety mój cel nie został osiagnięty (chciałam zrobic łapkę do A3), ale mimo wszystko było pozytywnie. Mistrz-Staff-Zdobywca 4x zajął pierwsze miejsce - Manta biega głównie na zawodach halowych, gdyż na wykładzinie nie kosi tyczek, na trawie bierze wszystko na klatę :D Tu mamy pięknie pozakręcany bieg noworoczny:
A tu mamy całkiem ładniusi Open Jumping z mniej ładniusi odmową ;-)
A tu mamy odcinek milion-pięćset-stodziewięćset filmu pt "Paula i Wena PRAWIE robią łapkę" :P
Na zawodach Honda zaliczyła socjal z halą i petardami.
środa, 14 grudnia 2011
Honda made by Wena :-)
Po tym jak zakończyłam przedostatnią notkę słowami: "Postaram się niedługo sklecić jakąś notkę na temat rozwoju Czarno-Białego Potwora Gryzącego Wszystko, czyli Hondy, ale potrzebuje jeszcze trochę czasu żeby przetrawić to, ze ona jest jednak inna niż Wena :P" kilka osób zapytało mnie co się za tym kryje. Wylazł ten mały zgredek spod Wełnianego ogona ponad 3 miesiące temu, więc całkiem niedawno. W związku z tym zbyt wiele o niej powiedzieć nie mogę, bo miałyśmy trochę mało czasu, żeby się dogłębnie poznać ;-) Na dodatek jak to szczeniaki mają w zwyczaju - Honda rośnie, zmienia się, dojrzewa i... robi się coraz fajniejsza... :-) W niektórych zachowaniach, ruchach jest tak niesamowicie podobna do Wełny, że mam ochotę ją uściskać. Po czym prezentuje coś co jest niezupełnie podobne do Wełny i... też mam ochotę ją uściskać. Po pierwsze wygląd. Jest ładniejsza, zdecydowanie ładniejsza. Patrzenie na nią sprawia mi ogromną przyjemność. Oglądanie jej zdjęć jeszcze większą :D Wena też jest ładna i była ładna jako malutki papiś. Około 3go miesiaca natomiast zaczęła się przeobrażać w podrostka i była BRZYDKA. Po prostu :P Miała ładną budowę, kątowanie, ruch, ale w wyrazie była brzydka. Wielkie uszy, dziwna kufa, wielkie oczy jeszcze po szczeniecemu 'dzikie', brzydka sierść, eh... :P
Druga różnica to coś co ogólnie mogłabym nazwać wokalnością ;-) Wena teraz owszem, lubi sobie poszczekać, lubi powydawać dzikie odgłosy, ale jako szczeniak nie prezentowała tych zachowań.
Inną różnicą jest pewność siebie. Honda była na początku trochę mniej pewna siebie niż Wena jako szczeniak. Wena jako papiś była dość betonowa. Mogłam ją wrzucić w każde warunki, a ona uznawała "aha, okej, w sumie nie jest źle". Większą wrażliwość na 'trudne' bodźce zaczęła wykazywać dopiero jako dorosły pies. Dziwne to było, że była twardsza w stosunku do otoczenia jako młody pies niż teraz. Nie mówię tu nawet o pracy - bo ona pracuje wszędzie, bez problemu, ale o takiej umiejętności wyluzowania się we wszelkich warunkach. I różnica, której nienawidzę - pasienie piesków! Wena ma bardzo, bardzo mało borderzego oka. NIGDY nie pasła biegających piesków, jakoś w ogóle nie widziała w tym sensu. Za to Wena od małego czuła się niesamowicie zaintrygowana 'uciekającymi' samochodami i rowerami. Wywalczyłyśmy sobie ignorancję i teraz jest luz, ale jako młody piesek już prezentowała zaczątki tej pasji. Możliwe, że częśc różnic wynika z tego, że inaczej podchodzę do szczeniaka, mam trochę inne oczekiwania i nie zauważałam wielu rzeczy u Weny jako szczyla. Z podobieństw? Największe, z którego jestem NIESAMOWICIE zadowolona - APORT :)))) Aż mam ochotę postawić im obu za to pomnik! Kocham Wene za jej bezproblemowy aport, a teraz kocham ją podwójnie, bo dała mi szczeniaka z równie bezproblemowym aportem!
wtorek, 13 grudnia 2011
Mistrzostwa Polski Agility 2011
W miniony weekend, w pięknych okolicznościach przyrody, rozgrywały się Mistrzostwa Polski Agility. Pojechałyśmy w ramach powracania do agilitowej formy! Przed zawodami Wena miała troszkę ograniczony ruch z powodu pewnych dziwnych dysfunkcji, ale na codzień wszystko było super. Zastanawiałam się więc jak będzie biegać (czy w ogóle pobiegamy). JAK w sensie fizycznym i w sensie psychicznym, bo wstrzymanie ruchu niezbyt dobrze działa na bieganie agility w łączności ze swoim mózgiem ;) Czekam na filmiczki z naszych biegów, zobaczymy jak to wygląda 'z boku'.
Tematycznie co do slalomu to mamy też problem z trudnymi wejsciami na lewą rękę i zmianami w okolicach slalomu. Wena ślicznie robi wejście kiedy trzeba zawinać się wokół pierwszej tyczki, ale z lekka gorzej jak trzeba pod trudnym kątem znaleźć pierwszą 'bramkę'. Muszę z tym chyba też powalczyć ;) Górska kozica :D
Na zawodach była też moja malutka Hondzisława, która spisała się wprost wspaniale.
Oczywiście był z nami staff-zdobywca! Mancioch trochę trząsł pupką z zimna, ale przeżyła i wygląda, że ma się nienajgorzej :)
środa, 23 listopada 2011
Treningowe Zawody Agility.
Melduje, że nastąpił nasz powrót do agilitowego życia :))) Pani Wełna spisała się bardzo, bardzo dobrze. Co prawda regularnie się disowałyśmy, ale w końcu to 'treningowe zawody', więc trzeba było trenować :D
Ogólnie jestem zadowolona, nawet bardzo. Psy myślały, ze to normalne prawdziwe zawody i kaszaniły wszystko to co kaszanią na zawodach :D Miłym akcentem było to, że otrzymałyśmy z Weną nagrodę za Najlepsze Strefy :D Sliczny pucharek i tęczowy szarpaczek, który przejęło młodsze pokolenie. A jeśli idzie o stres to muszę jeszcze wrócić do pani Wełny. Pani Wełna była na swoich ostatnich zawodach agility tuż przed dniami płodnymi w cieczce (4 dni przed kryciem) i przeżyła je okropnie. Tzn. zdecydowanie dawała mi do zrozumienia, ze ona woli miziu-miziu po cieczkowym brzuszku, a nie jakieś tam hopki. Była to pierwsza taka sytuacja, już chciałam wtedy wycinać jej macicę i nie produkować dzieci, ale jakoś po uspokojeniu nerwów (głównie moich) starałyśmy się zapomnieć o fakcie.
Postaram się niedługo sklecić jakąś notkę na temat rozwoju Czarno-Białego Potwora Gryzącego Wszystko, czyli Hondy, ale potrzebuje jeszcze trochę czasu żeby przetrawić to, ze ona jest jednak inna niż Wena :P
środa, 16 listopada 2011
jesień.
Jesień przez dłuższą chwilę była prześliczna i skutecznie odciągała nas od siedzenia w domu. Spacerki, treningi, powrót Włóczy do formy i praca z Hondziaczem. Czasu mało, więc bez zbędnych opisów wklejam filmik. Pierwsza superprodukcja, gdzie malutka Honda gra główną rolę :D
Matka Włóczka i jej cień:
Dziecko:
I coś z Mantą!
niedziela, 30 października 2011
Pierwszy trening.
Pierwszy trening.
Dzisiaj był pierwszy trening agility Weny po dzieciaczkach.
Dzisiaj był pierwszy trening agility, na którym była Honda.
Oba pierwsze treningi zaliczamy do udanych! Na treningu okazało się, że Wena nadal ma mózg (istniało podejrzenie, ze stado wełniarzy wyssało cząstki jej rozumu razem z mlekiem…). Do dziś pamiętam jak naturalną rzeczą była dla Weny praca w rozproszeniach. Pamiętam małą puchatą kuleczkę, która miała fantastyczny guziczek „praca”. Po naciśnięciu tego guziczka otoczenie przestawało istnieć. Bałam się, że nowy szczeniak będzie potworkiem, który jednak ma problem z biegającymi pieskami, krzyczącymi ludźmi i innymi tego typu rzeczami. Tymczasem mój malutki szczeniaczek na pierwszy treningu agility na jakim był (kilkanaście psów i ludzi) po prostu szarpał się zabaweczką i ją aportował! Wełniarz Junior jak nic :-) Oczywiście była Wełną Junior też pod innym względem – jak chodziła luzem, coś robiła, albo bardzo się zmęczyła to była grzeczniutka. Tylko, że jak była na smyczy i tuż obok przemykał pieseczek biegnący po torze to wzbudzał w niej chęć dołączenia do tej fantastycznej zabawy ;) Ale jako, że jak każdy człowiek uczę się na własnych błędach, postaramy się skutecznie z tym zawalczyć!
Od czasu jak opuściło nas szalone stado wełniaczy mam więcej czasu i zdecydowanie więcej motywacji do pracy ze swoją trójką. Wiąże się to z większą ilością spacerów, piłkowaniem i wracaniem do normalności. Nawet jesień nie psuje mi humoru!!
Jesień ma też swoje dobre strony - jest niezwykle fotogieniczną porą roku!
Fajnie się wraca do życia :)))) |