Menu

Wena, Honda, Nismo...

... i wszystko jasne

Przyszło nowe :-)

wenabc

W tym roku mamy powiew świeżości w dogfrisbee!! Za nami już dwie imprezy wg nowych regulaminów organizacji UpDog.
Wiosna była przepełniona gorącymi emocjami zwolenników i... stada przeciwników ;) Zmiany wywołały kilka dyskusji i spowodowały obawy czy dogfrisbee to nadal będzie dogfrisbee? Czy może Mam Talent, albo Taniec z Gwiazdami?

Na szczęście zawody Latających Psów w Poznaniu i Wrocławiu pokazały, że dobre frisbee nadal się broni, a dodatkowo... ma smaczek! :-)

Próbowaliśmy swoich sił w prawie wszystkich nowych konkurencjach i mogę szczerze polecić doświadczenie nowego regulaminu na własnej skórze!

13235204_10206476614136516_6825741474277910717_o

Dla nas najfajniejszą nowością jest frizgility – konkurencja, która polega na pokonywaniu krótkiej sekwencji przeszkód agilitowych i łapaniu prostych rzutów frisbee.

Na pierwszy rzut oka wygląda to zupełnie bezproblemowo i łatwiutko, ale okazuje się, że pozory mylą. Jeszcze w Poznaniu nasze psy nie znały na pamięć sekwencji, więc musieliśmy im dosyć wyraźnie pomagać ciałem jak podczas biegu agility. Dodatkowo był straszny wiatr, więc połączenie biegania z rzucaniem nie było łatwe :D Podmuchy wiatru bardzo utrudniały też zadanie psom, bo dyski wyczyniały różne rzeczy pod wpływem tej dzikiej siły.
Wrocław był już bardziej łaskawy, a nasze psy nauczyły się już na pamięć pokonywanej sekwencji mimo tego, że nie mają okazji trenować tej dyscypliny (zresztą w agility unikamy tego, żeby psy na pamięć uczyły się toru... ;) ). Dzięki temu, że same szukały przeszkód, mogliśmy pozwolić sobie na większe skupienie się na rzutach.
Wiatr już nie uniemożliwiał rozwijania skrzydełek zawodnikom, więc na jaw wyszły wszystkie szczegółowe trudności. Łapanie dysku po szaleńczym biegu sekwencji przeszkód, łapanie dysku z miotającym się przewodnikiem, aport dysku do ręki mimo wizji pokonywania ukochanych hopek i tunelu i kilka innych „smaczków”. Umiejętność łapania frisbee i pokonywania przeszkód nie gwarantuje żadnego sukcesu w tej dyscyplinie :P

13305075_1579899535642027_3934396237008498339_o

Mimo nieprzygotowania i wszelkich przeciwności losu przed samymi zawodami, startowałam z Weną również we freestyle'u. Nie wiadomo ile sezonów jeszcze przed nami, dlatego staram się korzystać z każdej możliwości uczynienia dzikich pląsów na polu z moją niezawodną Wełną.
To zdecydowanie nie były starty naszego życia (pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że w Poznaniu to były najgorsze starty naszego życia ;) ), ale nie przeszkodziło nam to chłonąć updogowej atmosferki! Strasznie sympatyczne są teraz te rozgrywki. Nie ma już toss&fetcha do freestyle, więc zeszło z nas trochę stresu... Dodatkowo niedzielna runda jest bardzo specyficzna, oceniania tylko pojedynczymi punktami za wrażenie ogólne od każdego sędziego i posiada wskazania do wywołania tego „wrażenia” i „efektu”. Powoduje to, że oglądanie niedzielnych występów staje się niezwykle emocjonujące, bo z niecierpliwością czekamy na to co kto wymyśli! I NAPRAWDĘ nie są to cyrkowe rozgrywki. Na razie mieliśmy przyjemność oglądać wiele występów z fajnym, pomysłowym wstępem czy jednym wyjątkowym elementem w środku programu. Mi się to bardzo podoba, szczególnie czołówka rozgrywek. W USDDN w czołówce oglądając występy liczyliśmy niezłapane dyski, ocenialiśmy jakość figur i patrzyliśmy na niekiedy asekuracyjne występy, żeby nie spaść z pozycji. Teraz oglądamy tak samo dobre frisbee, tak samo dobre występy, ale co chwilę mamy wiele okazji do uśmiechu i wyluzowania, bo zawodnicy płyną na fali :-) Jest to strasznie pozytywne, bo nikt nie próbował zrobić z tego konkursu na najgłupsze przebranie. Na razie naprawdę mam wrażenie, że „załapaliśmy” sens tej konkurencji.
Miałam też przyjemność sędziować fristajle levelu 1 we Wrocławiu i w porównaniu do sędziowania Starters USDDN też było mi dużo przyjemniej i bardziej czułam, że OGLĄDAM te występy.

Nadal robimy overy, vaulty, multiple, passingi, zigzagi, ale już nikt nie zastanawia się „a czy jak ten dysk rzucę trochę tak to nadal zaliczą mi figurę?”.

Aż mi czasem szkoda, że dopiero teraz to nastąpiło, bo uważam, że wniosło wiele fajnego do naszych „usddnowskich” głów :-)

Próbowaliśmy też swoich sił w konkurencji throw&go, która trochę jest odpowiednikiem dawnego toss&fetcha, ale nie dyskryminuje takich ułomów jak jak, które przez 8 lat nie nauczyły się rzucać na czwartą strefę :P Masz 60 sekund, frizbiacza i psa. I zbierasz punkty. Jak masz szybki aport i skutecznego futrzaka to świat stoi przed Tobą otworem :-)

13391623_1105766766162381_2964458620294570544_o

Nie będę tutaj przytaczać regulaminów, zainteresowanych odsyłam do stron organizacji UpDog Challenge i strony Latających Psów.
Ja mogę tylko polecić nie siedzenie w domu z zadartym podbródkiem i obrażoną minką, a spróbowanie na własnej skórze „z czym to się je” (ja myślę, że głównie z dobrym humorem :) ).
Nam bardzo przypasował nowy regulamin. We Wrocławiu startowałam z trzema psami w trzech konkurencjach. I po każdym swoim sobotnim starcie z każdym burkiem byłam w Top10 tych konkurencji, a nawet 2x stanęłam z dziewczynami na podium :) Chyba nigdy nie miałam takiej skuteczności występów na jednych zawodach, więc czuję jakby zmiana była specjalnie dla mnie! ;-)

 

13217506_1145143922170695_883995868669922348_o

Nasz trzyletni szczeniaczek!

wenabc

Na merytoryczny wpis "emerycki" musicie jeszcze chwilę poczekać, ale prace trwają!
Dzisiaj chciałam poświęcić kilka chwil naszemu trzyletniemu szczeniaczkowi... Nismo kilka dni temu świętował trzy okrągłe latka na tym świecie!

12474026_1112253418793079_5966086791689013241_o

Trafił w dziwny moment w naszym życiu. Trochę pochłonęło nas dorosłe życie, zarobkowanie, trochę zderzenia z szarą rzeczywistością i zmiany priorytetów codzienności ;-)  Trochę nie odpoczęliśmy po Hondzi, która fizycznie i "w robocie" dojrzała BARDZO szybko, ale w życiu 'domowym' długo osiągała stabilizacje. Trochę byłam świeżo po "robieniu" wszystkich podstaw pod kątem wspólnych aktywności i trochę mi się nie chciało iść znowu od zera.
Dodając do tego to, że Nismo zdecydowanie jest z piesków, które dojrzewają dłużej (głównie fizycznie - Nismo BARDZO długo był mocno szczeniaczkowy) jego młodość była dzika, mało przemyślana i upływała nam beztrosko! Myślę, że w wielu aspektach to super, że tak się złożyło. Ale nie we wszystkich, bo odczuwamy teraz kilka braków. Np. Nismo nie ma ŻADNYCH problemów z sytuacjami treningowymi/zawodowymi/seminaryjnymi, bezbłędnie się skupia, nie zabijają go żadne rozproszenia (nawet płodne suczki ;) ), ale nie wyobrażam sobie zabrać go na wycieczkę w świat komunikacją publiczną ze spędzeniem całego dnia w cywilizowanym otoczeniu ;-) 3 razy w życiu jechał tramwajem, szaleństwo!

12799067_1113728338645587_4951474699439606095_n

Nismo zdecydowanie jest rasowym przedstawicielem rodziny włóczników! Szczególnie pod katem proludzkiej wrażliwości - uwielbia spełniać zachcianki swojego człowieka, być blisko, uczestniczyć w każdym momencie życia, informować o swoim samopoczuciu. Nie lubi ludzkich kłótni, napiętej atmosfery i negatywnych emocji. Jednocześnie w robocie nigdy nie pomyśli o tym, żeby z niej zrezygnować. Ma silne popędy, uwielbia każdy rodzaj współpracy i sam fakt spełniania wymagań sprawia mu dziką przyjemność!
Lubię takie borderki!
Mimo, że ludzie straszą, że samce, że hormony, że suczki kochańsze i bardziej miziaste to.... nie wierzcie, nie generalizujcie! Nismoczek jest takim... 'synusiem', że wszystkie córeczki tego świata mogą się schować :-)

Żeby nie było tak różowo i pięknie to momentami emocje targające dziką czarną głową bywają zbyt zagmatwane, żeby czarna głowa mogła je ogarnąć :P Nismo jest mistrzem w wyrażaniu swoich emocji, więc jak ma ochotę dać im upust to całe otoczenie wie, że jest mu ciężko ;) Najczęściej jest to mega pozytywny sposób i nie da się przy tym nie uśmiechnąć, ale jednak bywa to kłopotliwe.

12593857_1113728835312204_4348628483844049494_o

Nismo żyje też według zasady, żeby łamać zasady. Jego misja życiowa to przeczenie zasadzie grawitacji! Dodając do tego pokaźne rozmiary i ogromne możliwości fizyczne czasem zbieramy szczęki z podłogi ;)

12472743_1112732095411878_9160492990976718094_n1

Jak Nismo zostawał z nami po odchowaniu miotu, napisałam pod jego zdjęciem, że chyba nie będziemy się z nim nudzić. Myślę, że nie mogłam tego lepiej ująć :D Atmosfera w domu stała się dużo żwawsza od czasu jak biega po nim wielki, czarny mięśniak. Kolejny pies, kolejny z tej samej rodziny i znów zupełnie inne wyzwania treningowo-wychowawcze. Stwierdzam, że to jednak super, że nie da się wyhodować sobie psiego sobowtóra, bo wtedy ten cały proces straciłby wiele atrakcyjnych i tajemniczych aspektów :-)
Nie jest tajemnicą, że rodzice Pana Puszka są dość utalentowani we frisbee. Jak Nismo był młody to zupełnie na luzie,  na spokojnie, bardzo rzadko odbywaliśmy sobie treningi agility. Długo myślałam, że nie będzie to w przyszłości zbyt ciekawie wyglądać. Ale na spokojnie sobie rzeźbiliśmy dalej i jak Nismo już dorósł, pojawiły się wysokie tyczki, trudne rzeczy, nowe wymagania przeżyliśmy niezły szok! Jakoś mało go trzeba było uczyć :P Wiedział jak skakać, wiedział jak wymierzać krok, uczy się niesamowicie szybko, super generalizuje zachowania między hopkami. Nie pamiętam, żeby miała z nim trening agility, który zakończyłby  się z jakąkolwiek nutką frustracji czy niezadowolenia.... Nie wiem skąd to ma, ale jest niezwykle prosty w obsłudze na torze Trenuje naprawdę mało, a postępy przychodzą niesamowicie szybko. Może nie robi takiego wrażenia jak mały przecinak Hondzia, ale cały proces treningowy jest z nim o wiele prostszy!

Jak już wspomniałam, nie może być tylko różowo i radośnie. Równowaga w przyrodzie być musi! I na frisbee nie idzie nam tak pięknie :P Może jeszcze nie dorosłam emocojonalnie do takiego psa na frisbee ;-) Dłubiemy w mega szczególikach, bawimy się w jakieś elemenciki, czasem klękamy na kolana z wielkim WOW, a czasem nie mamy ochoty wyciągać frisbee przez miesiąc :D

12377823_1112710435414044_4382480530324127167_o

Dlaczego wpis jest o trzyletnim szczeniaczku? Bo każdy kto spotyka Nismo nie może uwierzyć w jego wiek (my też)!
I niech tak zostanie przez następne kilkanaście lat <3

 

© Wena, Honda, Nismo...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci