Menu

Wena, Honda, Nismo...

... i wszystko jasne

Kolejny pierwszy raz

wenabc

No i stalo sie. Ostatni wpis opisywal wiele 'pierwszych razow' Hondeczki w powrocie  do zycia. Ten post jest pierwszym postem w historii mojego bloga po przerwie dluzszej niz miesiac. W lipcu i sierpniu nie udalo mi sie napisac i opublikowac ANI slowa, nawet zadnej notki 'dla zasady'. Niestety czasem tak bywa, wiec robie wielkie 'puczioczy' (dla niewtajemniczonych: tajna sztuczka Kapitana Weny, kiedy nie widzi szans na kradziez spozywcza i postanawia upolowac pozywienie uzywajac swoich wdziekow) i prosze o wybaczenie.
Nie wiem czy moge obiecywac poprawe, ale na pewno sie postaram. Naleze niestety do tej czesci spoleczenstwa, ktora po pozytywnych doznaniach, sukcesach, szczesliwych chwilach, udanych miesiacach frunie z radoscia, zeby przelac swoj optymizm na klawiature. A w przeciwnym wypadku...ostatnie o czym mysle to dziki ped w kierunku klawiatury ;-)

Czasem trzeba widocznie dostac po tylku. Zeby nie bylo! Przez te kilka miesiecy wydarzylo sie mnostwo pozytywnych rzeczy. Spedzalismy czas w wielu zakatkach Polski. Byly zawody (nawet z sukcesami!!!!), seminaria, obozy (rowniez jako uczestnicy, bo znow spedzilismy czas z czeskimi trenerkami na koksie!), urlopy na wsi, oboz bezpsi i duuuuzo aktywnego czasu z wieloma przyjaznymi duszami!

Niestety nie moze byc tak rozowo. Nie chce teraz opisywac calej historii i zalewac czytelnikow moim stanem psychicznym zwiazanym z ostatnimi wydarzeniami, ale wynik tej historii jest jeden. Hondeczka nie wyzdrowiala. Tzn wyzdrowiala i wszyscy mysleli, ze jest calkowicie wyleczona z dolegliwosci (ona sama rowniez). Odnotowala nawet w swoim CV niesmialy powrot do sportowego zycia (po uprzednim trzymiesiecznym okresie powolnego powrotu do formy wystartowala w toss&fetchu i wyscigach slalomowo-tunelowych). W celu potwierdzenia wyzdrowienia i opracowania daleszego planu dzialania, wykonalismy Hondeczce rezonans magnetyczny jej pieknych plecow... wyniki niestety zawalily nasz dotychczasowy swiat. Potwor w Kregoslupie (nazwa robocza, musimy oswoic potwora, zeby moc go w pelni nazwac) okazal sie przybrac bardzo nie-optymistyczna forme istnienia, na ktora w zadnym wypadku nie wskazywal stan kliniczny Przepieknej Pacjentki. Pojawily sie wiec dylematy i watpliwosci, ktore drecza medycyne i rehabilitacje od dawna - leczyc pacjenta czy jego wyniki badan. Sluchac jednego lekarza czy drugiego? Jeden dylemat od razu zszedl na dalszy plan, bo czasem zyciowe priorytety ulegaja zmianie - nie zastanawiamy sie juz czy i kiedy Hondeczka wroci do sportu. Na dzien dzisiejszy wiemy, ze do zawodowego, w pelnym wymiarze NIE wroci. Na dzien dzisiejszy chcemy widziec Hondzie taka jak widzimy ja teraz - dzika, radosna i smigajaca.
O samopoczucie Pieknej Pacjentki nie nalezy sie martwic - Hondzia czuje sie swietnie i patrzac na nia nikt nie domysla sie co za tajemnice kryje jej kregoslup. Oby tak pozostalo jak najdluzej ;-) ufamy doktorom wierzacym w moc cwiczen, umiesnienia, koncyji (bo gdyby nie to, to Hondzia prawdopodobnie mialaby jednak obecnie jakies objawy, a zyje komfortowo) i leczacym pacjenta, a nie tylko jego wyniki badan.
Obiecuje, ze jak tylko oswoimy Potwora w Kregoslupie moje relacje beda duzo bardziej merytoryczne i fachowe ;) Przed nami czas rehabilitacji (glownie w domu, bedziemy realizowac zalecenia doktora, ktoremu zdecydowalismy sie zaufac) i od stycznia okres decyzyjny.

 

Reszta ekipy troche na tym wszystkim cierpi, poniewaz nie odbywa obecnie jakis super treningow z racji tego, ze zajmowalismy sie glownie spacerowaniem. Czasem piekne strefy, cudowne overy i duzo punktow na fristajlu staje sie tak smiesznym pragnieniem, ze az zmusza to do refleksji ;)

Mam nadzieje, ze zostanie mi wybaczony haniebny czyn zasiania ciszy na blogu! Naprawde mam w planach kilka merytorycznych wpisow :-)

PS. Przepraszam za brak polskich znakow, ale obecnie zazywam urlopu bez towarzystwa polskiej klawiatury!

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Lena] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Ojej, no to zdrowia Hondeczce życzę! Oby wszystko było dobrze! No i mam nadzieję, że nie zapomnisz o reszcie stada ;)

  • Gość: [Pies do kwadratu] *.dynamic.chello.pl

    Bardzo, bardzo współczuję. Mam nadzieję, że rehabilitacja i leczenie przyniosą pożądany skutek. Trzymam kciuki za zdrowie Hondzi!

© Wena, Honda, Nismo...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci