Menu

Wena, Honda, Nismo...

... i wszystko jasne

Wielka Partynicka - agility we Wrocławiu

wenabc

Tydzień temu udałyśmy się na drugie w tym roku zawody agility! Zabrałam tylko Wenę i Hondzię, nocowałyśmy u Moniki od Soczka (brata Hondy), więc wyjazd był bardzo przyjemny i relaksujący :)))

Zawody były super. Hala i podłoże genialne. Biegało się świetnie! Towarzystwo sympatyczne, atmosfera sympatyczna, torki sympatyczne, więc w efekcie weekend bardzo udany!

Honda była w ogóle niesamowicie genialna. Trzy tory ukończyłyśmy z jednym błędem/odmową, więc jestem niesamowicie zadowolona, bo biegałyśmy znów RAZEM. Są to nasze drugie zawody, z których nie przywozimy kompletu disów, na których możemy porównać sobie czasy z innymi zawodnikami i bardzo mnie to cieszy :)
Oczywiscie nie muszę mówić, że dwa z tych biegów to egzaminy...? Więc znów "prawie" zrobiłyśmy łapkę ;) 
W jednym z nich Honda miała najlepszy czas (prędkość 5.06 m/s) i zajęła drugie miejsce :)

Wena na tych zawodach ewidentnie miała ze sobą problem... Skakała wszystkie strefy... WENA, która od wielu lat ma strefy na pewniaka, grzeczna Wena... Niestety obawiam się, że coś jej umysłowi nie pasowało, bo w ostatnim biegu w ogóle obawiała się huśtawki. Na treningach i obcym torze w miniony weekend robiła pięknie strefki od razu, więc nie wiem co ją strzeliło w głowę tam na zawodach. Oprócz tego biegała naprawdę ładnie, większość disów ma właśnie przez moje poprawiani stref.  

Kilka naszych biegów wrzuciłam w formie filmiku:

 

Myślę, że warto też wspomnieć, że finał całych zawodów wygrał Skiper, czyli syneczek Wełny/braciszek Hondeczki :D

© Wena, Honda, Nismo...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci